13.8.08

Artyści zewnętrzni - out of sth

Wystawa była taka. Chyba pierwsza w Polsce. W mieście Breslau miała miejsce. Artysty były na niej różne, choć głównie z kraju rodnego. Pierwszy raz się zdaje street art tak masowo do galerii zawitał. Choć zdaje się, że mógłby i bardziej. A eventowi artystycznego brakowało wsparcia ze strony muzycznej/imprezowej. Brakowało przedstawienia street artu w szerszym kontekście kultury ulicy. Ale to pierwsza edycja, więc dać im szansę!
Miałam tam aparat i zrobiłam kilka zdjęć.







takie fajne kreskówki





10.8.08

na byrdzie

Był spływ. Była Stevena i Moni wywrotka. Było słońce, były browary i jeden Pan Biznesmen był też. I jak ja żałuję, że mu zdjęcia nie zrobiłam to szok normalnie. Cały był biały jak prałat Jankowski. Lacz miał biały i od Nike biało bluzkę. I miał jeszcze spodnie dresowe białe również. I Adiddasa oldschoola niebieskiego, co nawet był spoko. Ale dres biały z nylonu oddechu do ciała biznesmena wiejskiego nie dopuszczał. I dobrze, bo po co wentylacja we lecie. Za to sygnet złoty mały paluszek zdobił i klasy biznesmeńskiej dodawał. I były jeszcze oprawki na lansie totalnym. I Janusz miał na imię.

7.8.08

w nawiązaniu do bloga Stevena, czyli o użyteczności blogów

Proszę sobie, jeśli się wyraża ochotę, przeczytać wywód Stevena z Dynastii: http://gapminded.blogspot.com/2008/08/wielce-refleksja.html
Bo do niego będę pić ja. Czyli o użyteczności blogów. Ja to w ogóle ostatnio się zaniedbałam w dziedzinie pisania, bo i nie wiem, o czym pisać. W branżowych gazetach cytują blogi marketingowe, a blogerzy stali się nowym medium i nikt już nie wątpi w ich siłę przekazu. Ale czy to jest powód, żebym ja tak od razu miała komentować kampanie reklamowe, wydarzenia na Pudlu, czy wojnę światów? To, co sobie tu wypisuję i zamieszczam, to właśnie moje subiektywne spostrzeżenia i doznania wywołane bodźcami zewnętrznymi i wewnętrznymi również. I ta wolna cyber-przestrzeń, co sobie jej kawałek dla swoich wynurzeń zagarnęłam, nie podyktowana jest w żadne sposób pragmatyzmem. Pragmatyzm to ja se będę uprawiać na prezentacjach we fabryce. Ot co!

4.8.08

dni węgorza w Jastarni

Celem głównym podróży miał być Diverse edition. Jak się jednak okazało, imprezę szmatexu przyćmiły właśnie dni węgorza i występ znanego, lubianego przez gawiedź zespołu, można powiedzieć: Numer Jeden - tak w bezpośrednim tłumaczeniu. O renesansie disco polo wiadomo nie od dziś, a Jastarnia była tego żywym dowodem. Zespół Top One - dinozaury żanru. Masakra - rozszalały tłum i charyzmatyczny wokalista. A i o innych członkach zespołu trudno złe słowo powiedzieć. Stylowe chłopaki. Wybrałam ten numer, ze względu na czas: