20.7.09

Mam tak samo jak Ty, miasto moje a w nim...

...I to nie jest sen o Warszawie. Właśnie na mojej skrzynce wylądował email od kolegi fotografa. Wiadomość pełna zdjęć Gdyni w chmurach. Zajebiste foty. Miasto z marzeń. Efemeryczne i eteryczne. Trochę tu bajkowe...
Próbuję ustalić dane autora. Gdy tylko się uda - nie omieszkam umieścić w komentarzu. A teraz - coś dla oka.











17.7.09

Ruszył projekt mural

Tyber i Gregor, czyli Czaplino i Bombalino rozpoczęli akcję wspieraną przez markę, z którą mam coś wspólnego. Czyli będzie w miastach kolorowiej :)







16.7.09

albańsko-czarnogórski mandżur we władku

Nie ma co pisać za wiele. Nim wylądowaliśmy na kempingu u golasa musieliśmy nieco popatrzeć na okoliczną mandżurię. A tę najlepiej zobrazują zdjęcia. Miejscowość Ulcinj przy granicy z Albanią, w 90% zamieszkała przez ludność albańską właśnie.









15.7.09

Pierwsza tandemem wycieczka

Należało w tandemie napompować koła i dokręcić pedały... Niestety nawet WD40 nie podołał gwintom przy pedałach, więc były dokręcone dość prowizorycznie. Jazda takim tandemem nie należy do łatwiejszych. Na wstępie musieliśmy zjechać z góry. Była to niezła próba dla gazellowych hamulców. Test zdany. Niestety po ujechaniu kilkuset metrów i trafieniu na ścieżkę rowerową odpadł pierwszy pedał z przodu, czyli tam, gdzie siedziałam ja.
Udało nam się dojechać bez większych problemów do Pomorskiego Parku Naukowo-Technologicznego w Redłowie, a to spory dystans. Potem był plan, żeby dotrzeć do Desde i podziękować rodakom za prezent. Niestety na krzyżówce z Piłsudskiego odpadł drugi pedał i musieliśmy... poprowadzić tandem do domu. Ale i tak fajnie było :) Teraz nasza Gazelle musi udać się do lekarza od gwintów.



13.7.09

tam, gdzie na pewno jest czakram

Z zasady się snobuję. Na dobre kino, na literaturę, najmniej na sztukę. Na podróże też się lubię posnobować. Ciężko wtedy przyznać, że coś oczywiście pięknego jest rzeczywiście piękne. Tak miałam z Morzem Karaibskim i tak mam z Dubrownikiem. Powinnam pogadać z wujkiem Joginem, co wie na temat pola energetycznego tego miasta, być może gwiazdy potwierdzą moje przeczucia.
Do Dubrownika dojechaliśmy późnym wieczorem. Zainstalowaliśmy się na miejskim polu namiotowym i na szczęście przemogliśmy się, żeby je opuścić i udać się na starij grad. I słusznie. Mieliśmy się oczarowane do imentu.











8.7.09

historia jednych zepsutych wycieraczek

Przed wakacjami nasza odlotowa lekko rdzewiwejaca almera zostala poddana gruntownemu przegladowi u pana Zdzisia - etatowego lekarza almery. Pan Zdzisio (to jakies popularne imie wsrode mechanikow, zdaje mnie sie) wszystko, co chore naprawil za co przytulil nalezna sume i przyobiecal, ze swobodnie 4 tysiace kilometrow almera przejedzie. i tak dzielnie i bez przeszkod najmniejszych sunelismy przez hitlerowskie autostrady, na ktorych widok zawsze jakas zazdrosc polaka bierze. przejechalismy dzielnie austrii szmat i kawal slowenii, by wreszcie w chorwackiej rijece ujrzec wielkie zbocze i morze lazurowe u jego dolu. i tak sunelismy kolejnymi riwierami, az w pewnym momencie padac zaczelo. niestety ani pierwszy, ani drugi, ani trzeci bieg naszych wycieraczek nie zadzialal. stalo sie to, co pol roku zima - wycieraczkowa padaka. nic to. padac przestalo, to i my zapomnielismy o naszym wycieraczkowym dole. i tak bez wycieraczek zjechalismy cale chorwacji i czarnogorskie wybrzeze, i gory czarnogory tez. dopiero w serbii sprawa wycieraczek nabrala duzej wagi. lalo jak z cebra. notoryczne wystawianie reki pasazera przez okno i proby przecierania szyby metoda manualna nie zdawaly egzaminu. w przyplywie depresji totalnej maz moj zatrzymal sie przed najblizszym auto serwisem, co sie okazal zamkniety. na szczescie zyczliwy serbski narod skierowal nas do kolejnego, tym razem otwartego. tam calkiem przystojny brunet zajal sie amery wycieraczkami. rozkrecil, dokrecil, postukal, sprawdzil. przykrecil wycieraczki i w pelni szczescia moglibysmy ruszyc dalej w droge, gdyby nie fakt, ze po pierwszej probie serbski mechanik powiedzial "spad", co oznaczalo, ze ch..j trafil wycieraczki. i tak spadaly ze trzy razy. operacja sie jednak powiodla po jakichs 2 godzinach i ruszylismy w dalsza droge.
Odpukac, wycieraczki maja sie dobrze...

5.7.09

u golasa

jestesmy u golasa
w czarnogorze pod granica z albania
i nie da sie pisac, bo mysli rozbiegane za bardzo