20.8.09

lewy pas ruchu

Uczyli na kursie, że lewy pas ruchu służy do wyprzedzania. Mówili, że to też pas, na którym jedzie się szybciej, szczególnie, jeśli tych pasów jest trzy. Ale w praktyce jest zupełnie inaczej. Ciągną się jeden za drugim ślamazary, 50 na godzinę, bo przecież tyle po mieście wolno. A mnie trafia szlag, bo dziś znów chcę pobić rekord prędkości w dojeździe, bo znów przestawiłam budzik o kolejne pięć minut za dużo. Bo ja na baczność po żołniersku nie umiem wstawać niestety albo w sumie i stety. I jak wypiję kawę po tym ciężkim wstanięciu, to mniej mnie szlag trafia na ślamazarnych kierowców. Więc w sumie wniosek sam mi wyszedł ze słów potoku - pij kawę z rana!

19.8.09

Z.G.A.G.A - wtf???

Co to za dziwna jest przypadłość organizmu ta zgaga. Czasem się zastanawiam, kto te wszystkie niedogodności powymyślał i dlaczego. Być może chrześcijański krzyż w różnych wariantach może występować. Mój dziś objawił się zgagą. I zazdraszczam wszystkim tym, którzy zgagi nie dostarczyli i życzę: oby tak dłużej. Po co palić przełyk? I właściwie, czemu ta zgaga tak się na człowieku odgrywa? Czy człowiek zrobił coś zgadze? Czy zgaga się obraziła na bigos? czy może na poranne kanapki z serem z chleba razowego? Czy może na kawę, sztuk raz i to w dodatku z mlekiem? Bojkotuję zgagę!

17.8.09

Prawdziwy chill na rzece

Lubię te spływy. Leniwie poruszamy się po rzece. Miejscami nurt jest tak wartki, że zastygamy w bezruchu i mimo to popłyniemy do przodu. Wieczorem w nietrzeźwości rozpamiętujemy przypadki matek normatywnych i jemy kiełbachy z ogniska.
Tym razem spora ekipa 40 kajakarzy - znajomych królika spłynęła z Woziwony do Koronowskiego. Tym samym, po trzech latach trudnych odcinków udało nam się spłynąć Brdę i możemy swobodnie myśleć o kolejnej rzece.
S. się wyjątkowo nie wywaliła, może za sprawą F.
Za to notorycznie wywracała się M. i to na odcinkach najprostszych i bez przeszkód...
Czekam na foty i wtedy ubarwię nieco wpis.

10.8.09

New York I love you

Od ponad roku jako dzwonek mam ustawiony numer LCD Soundsystem i w ogóle nie trafia mnie szlag z powodu dzwonienia.
Bo w sumie z Nowym Jorkiem to jest tak, że gdyby ktoś dziś powiedział - jedź tam, dziecko, to bym pojechała :)
Takiego kermita znalazła na jutjubku:



I parę zdjęć znalazłam odnośnie do nowojorskiej policji. O proszę:








Palermo shooting - spotkanie w Palermo - nowy Wenders

Wenders wraca do formy. Znów historia z pięknym miastem w tle (tym razem Palermo). Świetna muzyka i zajebiste zdjęcia. Realizm magiczny nieco paranoiczny, no ale cóż, licencia poetica :) Już niedługo w kinach.

6.8.09

norweski film drogi

Białe szaleństwo
Nord (AKA North / Północ)


Zrobiłam sobie opis na gg z hasłem "białe szaleństwo" i wszyscy się mnie pytali, czy chodzi o koks. Otóż nie. Chodzi o norweski film drogi obejrzany na festiwalu era nowe horyzonty. Z kinem skandynawskim to ja mam różnie. A właściwie słabo to mam tylko z Von Trierem, bo manipuluje widzem, choć przy Antychryście jakoś mi to nie przeszkadzało. Nord to historia pogrążonego w depresji Jomara, który kiedyś był narciarzem, miał rodzinę i poukładane życie. Dziś spędza czas na piciu spirytusu (jak on go pije, normalnie do Koterskiego się nadaje) i jaraniu zioła w chatce przy wyciągu, skąd wyrusza czasem na terapię do pobliskiego szpitala. Zwrot akcji następuje po pożarze, który Jomar wywołuje i z którego się ewakuuje, by na skuterze śnieżnym pojechać na północ i odszukać swoje dziecko. Po drodze spotyka masę norweskich freaków, którzy w konfrontacji z jego depresją wcale nie odstają. To film o skandynawskim wyobcowaniu, ale i potrzebie nawiązywania bliższych relacji. Jest zabawnie, ale i gorzko. Najbardziej przemówiła do mnie scena lokalnego szamana, który pyta Jomara, ile ma lat, ten odpowiada mu, że 30, a szaman mówi, że jeszcze wiele błędów w życiu popełni. Obejrzyjcie.

4.8.09

we accept near buffet orders

Tytuł zaczerpnęłam z menu toruńskiego zajazdu Bumerang, w którym zaczęła się nasza wycieczka w składzie pełnym - czyli w towarzystwie Matki Karmiącej Ze Smyczy Spuszczonej Przez Ekipę Błogosławionej Za Konkretne O Świecie Zdanie. Tytuł oznacza, że w Bumerangu zamawia się przy barze, a nie - u kelnerki. Od Bumerangu rozpoczęła się nasza wycieczka do Wrocławia. I był ów Bumerang znamienny, bo wycieczka okazała się wycieczką, na której zabawy językowe były bardzo istotne. Nieśmiertelny weeding (tak przetłumaczono przyjęcie ślubne w menu) na zawsze pozostanie w naszych sercach :)

Ale wpis ma być o filmach. Obejrzeliśmy ich 6, a ja właściwie to 5, bo pierwszy sobotni przespałam, bo z Matką Karmiącą balowałam do wczesnych godzin porannych w klubie Manana.
Może nie o wszystkich od razu, ale tak bardziej kawałkami recenzować będę.

Anatomia sławy



Film wyreżyserował Denys Arcand, który może być Wam znany z filmu "Inwazja Barbarzyńców" - filmu zabawnego, ale tak naprawdę hiper dołującego. A "Anatomia sławy" (tytuł oryginalny "Stardom") to bardzo inteligentna komedia, drwiąca z polityki, świata mediów i blichtru modowego. Najbardziej rozwalił mnie sposób narracji. Kamera zawsze gra tam jakąś rolę. Losy bohaterki (supermodelki) poznajemy przez telewizyjne show, film dokumentalny, zdjęcia sesyjne i inne tego typu. Arcand obnaża plastikowość telewizji. Prezenterki programów są przerysowane (daj Bóg) i ostro jebnięte. Faceci, którzy towarzyszą głównej bohaterce, tracą dla niej głowę i wyłączają mózg na stałe. Ale jak patrzę na Jessicę Paré (filmowa Tina Menzhal) to się wcale nie dziwię.