19.12.10
Mówią o niej przerwa we śnie
A ja nazywam ją pospolicie - bezsenność. Jest wiele sposobów, które stosuj niezmiennie i które niezmiennie od wielu wielu lat nie pomagają, mimo to kompulsywnie je stosuje. Wymyślam świetne projekty, które następnego dnia tracą banałem, czytam kolejne strony książki,choć wcale nie mam ochoty, co jakiś czas trącam łokciem C, żeby przestał chrapać, choć to nie jego chrapanie, czy tez niechrapanie, wprowadziło mnie w ten stan, liczę barany, zatapiając się w sennych podróżach, projektuje wydarzenia, których oczekuję (choć zawsze z pewna nieśmiałością, żeby się czasem nie rozczarować). I tak wybije za chwile czwarta i dotrze do mnie fakt, że snu mam tak niewiele...ale weekend przespałam ponad normę.
18.12.10
Na "Orgii" było świetnie
Spektakl prześwietny. Dawno nie widziałam nic tak dobrego. Dorocie Androsz wróżę wielką karierę i mam nadzieję, że nie będzie musiała na nią zbyt długo czekać.
To sztuka o zniewoleniu i upupieniu, i o cielesności. Aranżacja widowni i sceny niweluje granicę pomiędzy twórcą i odbiorcą, pomiędzy aktorami i widzami, naruszając intymność tych ostatnich.
Właśnie, na ile komfortowo czułam się, kiedy aktor głaskał mnie po szyi?
Po prostu trzeba to zobaczyć, koniecznie.
To sztuka o zniewoleniu i upupieniu, i o cielesności. Aranżacja widowni i sceny niweluje granicę pomiędzy twórcą i odbiorcą, pomiędzy aktorami i widzami, naruszając intymność tych ostatnich.
Właśnie, na ile komfortowo czułam się, kiedy aktor głaskał mnie po szyi?
Po prostu trzeba to zobaczyć, koniecznie.
13.12.10
melanży lat 10 albo i więcej
Właśnie niedawno z Ż. wspominałyśmy nasze automelanżklabingi, co to miały miejsce głównie w Gdyni i działy się jakieś 10 lat temu. Jako jedyna trzeźwa oraz jako ta, co jej rodzice są w posiadaniu poldera, robiłam za kierowcę, dziewczęta zaś w składzie: R, Ż, PSC dzielnie mi towarzyszyły.
Szczególnie wspominałyśmy wiezienie typa na masce na długości ulicy Sienkiewicza aż pod Klubo, do której udawał się tenże i my również.
Polder to była prawdziwa moc!!! Nasi chłopcy ukochani, jak się okazuje, również w młodości zaliczyli melanże Polderami.
Ach... Wspaniałe lata 90-te - królestwo białych plastikowych mebli ogrodowych i zielonych Polonezów FSO.
No i dziękuję również rodzicom za pożyczanie Czołgu (też miał taką ksywę właśnie).
A teraz właśnie wyglądamy już bardziej tak :)
Szczególnie wspominałyśmy wiezienie typa na masce na długości ulicy Sienkiewicza aż pod Klubo, do której udawał się tenże i my również.
Polder to była prawdziwa moc!!! Nasi chłopcy ukochani, jak się okazuje, również w młodości zaliczyli melanże Polderami.
Ach... Wspaniałe lata 90-te - królestwo białych plastikowych mebli ogrodowych i zielonych Polonezów FSO.
No i dziękuję również rodzicom za pożyczanie Czołgu (też miał taką ksywę właśnie).
A teraz właśnie wyglądamy już bardziej tak :)
piesek w ubranku
Nieubłaganie zbliża się czas sesji letniej w fabryce opakowań. To fajny czas. Dużo spinki kreatywnej i działania. Z sentymentem wspominam zeszłoroczny wyjazd do Lizbony.
Przeglądałam dziś foty i natknęłam się na parę różności, między innymi na kilka filmików, o których istnieniu zapomniałam totalnie. I, co ciekawe, w kontekście przyszłej sesji CROPPa filmik ten jest bardzo na miejscu. A o kolejnej podróży służbowej... Już niedługo.
Przeglądałam dziś foty i natknęłam się na parę różności, między innymi na kilka filmików, o których istnieniu zapomniałam totalnie. I, co ciekawe, w kontekście przyszłej sesji CROPPa filmik ten jest bardzo na miejscu. A o kolejnej podróży służbowej... Już niedługo.
7.12.10
6.12.10
Czekając na sobotę
Moja sobota ostatnio wyjątkowo nie przystawała do klasycznych sobót. Grzecznie uprawiałam grzeczne w domu siedzenie.
Ale w weekend wzruszył mnie dokument produkcji HBO - "Czekając na sobotę". Ten film wywołuje skrajne emocje - wzruszyłam się ze dwa razy do łez, chociaż głównie się śmiałam. Ale był to śmiech przez łzy.
Bo "Czekając na sobotę" to obraz współczesnej polskiej wsi i jej młodych mieszkańców. Wielokrotnie przychodził mi na myśl rodzimy Lubocień, wieś z mojego dzieciństwa, i spijane pod spółdzielnią Specjale.
Ogarnęła mnie beznadzieja po obejrzeniu filmu. Obraz brutalnie nakreśla przepaść pomiędzy wsią i miastem.
Obejrzyjcie sami.
A to na smakę
Ale w weekend wzruszył mnie dokument produkcji HBO - "Czekając na sobotę". Ten film wywołuje skrajne emocje - wzruszyłam się ze dwa razy do łez, chociaż głównie się śmiałam. Ale był to śmiech przez łzy.
Bo "Czekając na sobotę" to obraz współczesnej polskiej wsi i jej młodych mieszkańców. Wielokrotnie przychodził mi na myśl rodzimy Lubocień, wieś z mojego dzieciństwa, i spijane pod spółdzielnią Specjale.
Ogarnęła mnie beznadzieja po obejrzeniu filmu. Obraz brutalnie nakreśla przepaść pomiędzy wsią i miastem.
Obejrzyjcie sami.
A to na smakę
2.12.10
Kamp! - dać im szansę
Jutro w Versalce koncert polskiego składu Kamp! Na Trójmieście ktoś się pokusił o recenzję przyrównującą zespół do Hot Chip, Daft Punk czy MGMT - dość odważnie, nie powiem. Ale pójdę jutro sama się przekonać, bo to, czym poczęstował mnie pan jutjub brzmi godnie. I lubię takie granie. Co więcej, brzmienie chłopaki mają europejskie! Choć, jak twierdzi B i K, może to oznaczać kichę na koncercie. No nic to - jak nie posłucham, to się nie przekonam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)