Wyrwałam się na odchamienie z Zienką. No były lilety (rodzinny kaowiec od Zienki wykręcił bilet grupowy). A obiecywałam sobie po "Plotce", że już więcej nie pójdę, że miejski to kicha wszeteczna. Ale poszłam, bo darowanemu biletowi się w gębę nie zagląda. Jeszcze mnie Julia pozytywnie nastawiła, że macierz jej chwaliła, że dobre. A że Julii mamę darzę sympatią i szacunkiem, to się nastawiłam. Niepotrzebnie. Bo te piosenki to nawet przechodzą, choć bardziej w drugim akcie, ale kreacja tek Pani Lulki (co ma zajebiaszcze nazwisko na pewno) wogle mnie nie zachwyca, wogle!!! Nie tak sobie Edith Piaf wyobrażałam. Jeszcze ten drugi akt przechodził, choć ziewów powstrzymać nie mogłam i nadal chciałam wyjść. A tato Zienki zasnął na pierwszym, a z drugiego się zmył. I dobrze zrobił, bo wszystkie Ryśki to porządne chłopaki.
Nie IŚĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!
30.11.07
29.11.07
asertywność
Się śmiali w szóstce wszyscy z Marysi (wychowawczyni), że na kurs asertywności się wybrać powinna. W czwartej klasie to ją nawet posądzali, że we wakacje ów kurs przebyła. A ja już teraz się bym z Marysi nie śmiała, bo to ciężko być asertywnym i nie wiem, czy kursa pomogą. Może to trudne, dlatego że ciężko być jednocześnie łaskawą panią i asertywną lasią. To się nawet, jak na moje, wyklucza nieco.
A w życiu jest tak dużo łatwiej, jak człowiek umie dobrze odmawiać. Mniej się pije, w domu siedzi więcej (choć teraz czas na łowienie, więc w domu siedzenie jest raczej niekorzystne - na molo trzeba się przejść - mówi babcia Moni) - dąży do ideału. A tak? Zewsząd wokół zespucie! Nawet Zienka dopiero co zimówki zmieniła, a niby taka porządna...
Taki Czesio, na ten przykład, jak go Andżelika wyrywała, to był asertywny. Mówił, że z nią chodzić nie będzie, bo nie ma wacka. I to jest asertywność.
A w życiu jest tak dużo łatwiej, jak człowiek umie dobrze odmawiać. Mniej się pije, w domu siedzi więcej (choć teraz czas na łowienie, więc w domu siedzenie jest raczej niekorzystne - na molo trzeba się przejść - mówi babcia Moni) - dąży do ideału. A tak? Zewsząd wokół zespucie! Nawet Zienka dopiero co zimówki zmieniła, a niby taka porządna...
Taki Czesio, na ten przykład, jak go Andżelika wyrywała, to był asertywny. Mówił, że z nią chodzić nie będzie, bo nie ma wacka. I to jest asertywność.
28.11.07
ślizgawka
Otworzyli 2 listopada ślizgawkę. Spacerem mam do niej od 5 do 10 min. Jeszcze nie byłam. Oczywiście bardzo chętnie bym poszła. Ale przeszkadza mi lenistwo. Motywację to ja osiągam w dwóch przypadkach, a tym drugim jest impreza. Żeby tak na basenie i ślizgawce było jak na imprezie.
Może to jednak kwestia wieku... Właściwie do pierwszej menstruacji z własnej woli u Kuffla w kosza grałam. Ale wtedy też nie było imprez. No sama nie wiem, może dziś święty boże dopomoże.
Może to jednak kwestia wieku... Właściwie do pierwszej menstruacji z własnej woli u Kuffla w kosza grałam. Ale wtedy też nie było imprez. No sama nie wiem, może dziś święty boże dopomoże.
26.11.07
Peli grzechy główne
Różnie mówią o tej Peli: jedni - że stary kot już z niej, inni - że ździra niewychowana. A ja jedno wiem, dowcip to ona ma jak facet - lubi powtarzać te same numery. Opiszę więc 6 grzechów Peli.
1. Kiedy Pela widzi pod kordłą ruch palca albo czegokolwiek, to zaczyna napierać. Napiera zębami.
2. Kiedy Pela napiera zębami, a człowiek nie może już tego znieść, to naturalnie sięga po kindersztubę i raz Pelę w pupę z tej kindersztuby. Pela bynajmniej pokory nie nabiera. Wzrok jej się jakiś taki nerwowy i mściwy robi i opiat' się rzuca z zębami, ale na oślep wali. I tak w kółko Macieju.
3. Syfi - wiem, wiem, to po mamie ma. Syfi wokół kuwety. No a przecież mogłaby tak kulturalnie i z umiarem ten odchód piaskiem zasypać. A ta nie, po całej łazience i jeszcze "na przedpokoju". Koło miski też syfi, dobrze że nie odchodem.
4. We wodzie się bawić lubi. No mówią, że to nienormalne. Że się koty wody boją. Może te normalne to tak, ale Pela - niee. I wchodzi do wanny i umywalki. A jak się człowiek we wannie kąpie, to ta ma w zwyczaju na człowieka wskakiwać. I jak tu takiego kota powstrzymać, kiedy się trzeba na pięcie skupiać, bo pięta za korek robi, bo korka jest brak. I nic to, że ona tak w tej wodzie lubi. Gorzej, że ona potem z tymi łapami sztempli narobi w armaturze białej i na podłodze (kto był - ten wie i se wyobraża, że ani na czarnym, ani na białym dobrze to nie robi).
5. Poranne budzenie. Jestem już wyćwiczona, że przed położeniem się spać należy Peli sypnąć do michy suchego. Ale bywa, że człowiek zapomni. To się będzie przed 6.00 domagać. A domaga się żarliwie. Stosuje miałko-piski, grzebanie we włosach - całe to takie kocie gdakanie. I ten grzech Peli się kiedyś może śmiertelnym okazać. Dla niej. Utopię w Bałtyku i będzie po kotach.
6. Się bawi maszynkami do golenia. Nie wiem, może chce się wydepilować, no to mogłaby otawrtym tekstem. Szczoteczkami do zębów też się bawi.
Taka jest też Pela.
1. Kiedy Pela widzi pod kordłą ruch palca albo czegokolwiek, to zaczyna napierać. Napiera zębami.
2. Kiedy Pela napiera zębami, a człowiek nie może już tego znieść, to naturalnie sięga po kindersztubę i raz Pelę w pupę z tej kindersztuby. Pela bynajmniej pokory nie nabiera. Wzrok jej się jakiś taki nerwowy i mściwy robi i opiat' się rzuca z zębami, ale na oślep wali. I tak w kółko Macieju.
3. Syfi - wiem, wiem, to po mamie ma. Syfi wokół kuwety. No a przecież mogłaby tak kulturalnie i z umiarem ten odchód piaskiem zasypać. A ta nie, po całej łazience i jeszcze "na przedpokoju". Koło miski też syfi, dobrze że nie odchodem.
4. We wodzie się bawić lubi. No mówią, że to nienormalne. Że się koty wody boją. Może te normalne to tak, ale Pela - niee. I wchodzi do wanny i umywalki. A jak się człowiek we wannie kąpie, to ta ma w zwyczaju na człowieka wskakiwać. I jak tu takiego kota powstrzymać, kiedy się trzeba na pięcie skupiać, bo pięta za korek robi, bo korka jest brak. I nic to, że ona tak w tej wodzie lubi. Gorzej, że ona potem z tymi łapami sztempli narobi w armaturze białej i na podłodze (kto był - ten wie i se wyobraża, że ani na czarnym, ani na białym dobrze to nie robi).
5. Poranne budzenie. Jestem już wyćwiczona, że przed położeniem się spać należy Peli sypnąć do michy suchego. Ale bywa, że człowiek zapomni. To się będzie przed 6.00 domagać. A domaga się żarliwie. Stosuje miałko-piski, grzebanie we włosach - całe to takie kocie gdakanie. I ten grzech Peli się kiedyś może śmiertelnym okazać. Dla niej. Utopię w Bałtyku i będzie po kotach.
6. Się bawi maszynkami do golenia. Nie wiem, może chce się wydepilować, no to mogłaby otawrtym tekstem. Szczoteczkami do zębów też się bawi.
Taka jest też Pela.
25.11.07
ikona homoseksualistów
22.11.07
gigant
Włacha, 32 odcinek "Włatców Móch" - zajebiocha. I przyznam się szczerze, że na zero oceniam swoją kreatywność, na serio (jak mawia PSC), w konfrontacji z bandą, która płodzi tę kreskówkę. I jestem pełna podziwu dla całości dzieła. Nie bardzo się znam na kresce (kresek też mało w życiu wciągnęłam, może dlatego, że jedna z pierwszych skończyła się omdleniem) - więc ciężko mi z tej strony ocenić projekt. Ale: charakterystyka postaci - rewelaja. I mam wielki dylemat, bo nie wiem, kogo lubię bardziej: Czesia czy Maślanę... Do tego dochodzi konsekwentny język, język chłopaków, pani Frau, wszystkich postaci. I chcę się przyznać do tego, że lubię Anżelikę. Tak, wiem, chłopaki jej nie cierpią, ale co tam, jako relatywistka moralna mogę chyba lubić i chłopaków i Anżelikę. A higienistka - się wie! Swój człowiek. Gratuluję twórcom.
Gigant tytułowy uważam za najlepszy odcinek, choć nie wiem, czy ex aequo nie stawiam "Dzeszczy niespokojnych". No bo ja też bym się czasem na taki gigant wybrała. Ale z roboty gigant nie ma już tego dreszczyka emocji... A groźba tego, że bank zabierze mieszkanie??? No nie wiem - to mnie jakoś nie motywuje do giganta.
Jak ktoś nie wie, gdzie szukać "Włatców" - to podpowiem. Dla ciekawych dodam, że nie tylko w telewizji :)
Gigant tytułowy uważam za najlepszy odcinek, choć nie wiem, czy ex aequo nie stawiam "Dzeszczy niespokojnych". No bo ja też bym się czasem na taki gigant wybrała. Ale z roboty gigant nie ma już tego dreszczyka emocji... A groźba tego, że bank zabierze mieszkanie??? No nie wiem - to mnie jakoś nie motywuje do giganta.
Jak ktoś nie wie, gdzie szukać "Włatców" - to podpowiem. Dla ciekawych dodam, że nie tylko w telewizji :)
21.11.07
Podaruj mi trochę słońca
Tak śpiewała Ewa Bem. Oj tak. Się zaczęłam zastanawiać, jak to jest, jak się ma pomroczność jasną. Bo dla mnie to ta jesień jest taką pomrocznością jasną. Burość i szarość - masakra. Dobrze, że na ścianie w kuchni mam kolorowe kwiaty.
Przeczytałam we "Wysokich", że na lampy można chodzić, takie w twarz lampy. I że po tych lampach to człowiek zaraz taki uśmiechnięty. Nie po jednej lampie, po paru ale. Cyklem trzeba przyjąć. I mi się przypomniało, jak kiedyś na imprezie u Julla w Chałupach Kuba znalazł taką kwarcówkę (no i jak se to wszystko do kupy poskładam, to przestaje mnie dziwić, że na PiS koleś głosował) i się postanowił opalić. No i tak się naświetlał, że se prawie całą twarz spalił. Ale okularów nie ściągnął. No i mu takie blad obwódki zostały. I nie wyglądało to wcale jak opalenizna żeglarska. Więc nawet w terapii trzeba zachować umiar.
Bo ja do tego słońca mam prawa specjalne, bo ja panna solarna jestem w ustach niektórych.
Dodaję trochę słońca. Normalnie beka jak nic - ten klip.
Przeczytałam we "Wysokich", że na lampy można chodzić, takie w twarz lampy. I że po tych lampach to człowiek zaraz taki uśmiechnięty. Nie po jednej lampie, po paru ale. Cyklem trzeba przyjąć. I mi się przypomniało, jak kiedyś na imprezie u Julla w Chałupach Kuba znalazł taką kwarcówkę (no i jak se to wszystko do kupy poskładam, to przestaje mnie dziwić, że na PiS koleś głosował) i się postanowił opalić. No i tak się naświetlał, że se prawie całą twarz spalił. Ale okularów nie ściągnął. No i mu takie blad obwódki zostały. I nie wyglądało to wcale jak opalenizna żeglarska. Więc nawet w terapii trzeba zachować umiar.
Bo ja do tego słońca mam prawa specjalne, bo ja panna solarna jestem w ustach niektórych.
Dodaję trochę słońca. Normalnie beka jak nic - ten klip.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

