Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jesse Eisenberg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jesse Eisenberg. Pokaż wszystkie posty

5.9.12

Allenowskie z miast pocztówki*

*tytuł jest cytatem z K., który doskonale oddaje to, co teraz robi stary (już mocno jednak - 77 lat!!!) Woody
No więc poszłam w zacnym zestawie, tj. z Mamą, K. i Mamą K. z nastawieniem, że "Zakochani w Rzymie" jest właśnie świetnym filmem na wieczór z mamami. I w tym względzie się nie przeliczyłam.
Scenariusz jest błahy i płaski, ale świetnie pociągnięty aktorsko. Na szczególne wyróżnienie zasługuje duet Ellen Page (teraz sobie przypomniałam, gdzie ta panna zrobiła na mnie największe wrażenie i była to "Pułapka") i Jesse Eisenberg (znany szerszej publiczności z "The Social Network"). No i ujmująca jak zawsze, przynajmniej mnie, Penelope Cruz, która u Allena gra rzymską córę Koryntu.
Czego mi w filmie brakuje? Allenowskiej ironii, dobrego dowcipu i intelektualnego zacięcia. Wątek, który jeszcze się broni, to historia reżysera operowego, granego przez samego Allena, co to "wyprzedzał epokę", czytaj: był nieudacznikiem. Nic to jednak nowego, bo nie od dziś wiadomo, że do siebie Allen dystans ma wielki.
Podsumowując, film można obejrzeć w kinie, ale też nie trzeba. Jeśli nie jesteście wielkimi fanami "O północy w Paryżu", a za ostatni dobry film Allena uważacie "Whatever works" (z mega słabym tytułem "Co nas kręci, co nas podnieca"), to ostatnia produkcja reżysera nie wgniecie Was w kinowy fotel.