Pokazywanie postów oznaczonych etykietą modlitwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą modlitwa. Pokaż wszystkie posty

8.4.12

Modlitwa o stolec

Tak chciałam nawiązać do duchowego wymiaru Świąt Wielkiej Nocy. No cóż, nie znajduję, to prawda. Za to lubię się najeść i ponarzekać. Zawsze to dobry temat do smoltoków.
W tym roku po raz pierwszy wydawałam wielkanocne śniadanie. Był żur mojej produkcji i sernik, resztę przyniosła Mama (Mama - człowiek instytucja, nieoceniona, choć, jak wiadomo, czasem denerwuje;) ). Jeszcze wczoraj popłakałam się, bo sernik rzekomo mnie się nie udał. Cypis ocenił: "nie martw się, kochanie, i tak zjedzą". Miał rację - zjedli. I tu powinno się pokazać zdjęcie sernika, ale się nie pokaże, bo zjedli.
I tak po 9 godzinach, które zdawały mi się być monologiem Babci C. (i chyba były) goście opuścili domostwo, a ja zaległam bez życia i nawet nie denerwowałam się, że Cze zasnąć nie może, bo przecież tak słodko i błogo paczał mi w oczy...
No i modlę się, wiadomo o co.
A więc: Alleluja! I do przodu!!!
A jakby kto był chętny podam przepis Mamy na sernik.

14.3.11

urofilia i motywy przewodnie w twórczości Beaty Kozidrak

Moja ostatnia fascynacja Bajmem, a właściwie Beatą Kozidrak bardziej, wzięła się stąd, że zespół występował na 20-leciu bardzo bliskiej memu sercu firmy ATLAS. Tak, tak o tych od klei i zapraw się rozchodzi.
Zaczęłam uważnie przysłuchiwać się tekstom Bajmu. Zaintrygowała mnie Modlitwa o złoty deszcz autorstwa Beaty. To kontrastowe połączenie religii z perwersją jest zaskakujące.
SIEDZĘ SAMA W DOMU
CZUJĘ W SERCU ŻAL
POMÓŻ MI, POMÓŻ
NIECH SPADNIE Z NIEBA ZŁOTY DESZCZ
O POMÓŻ MÓJ BOŻE, KTÓRYŚ JEST

Podmiot liryczny odważnie zwierza się Bogu ze swojej dolegliwości - urofilii. Czy naprawdę Kozidrak nie wpadła na to, że złoty deszcz może kojarzyć się niejednemu w tę stronę właśnie? Bo mi się kojarzy. 
Co więcej, Beata zachęca do dewiacji cały tłum! 

Siedzę sama w domu
Nagle zrywam się
Biegnę na ulicę
Z tłumem modlę się

Odważniejszych zachęcam do słuchania:

Będąc w Toroncie (Toronto - to obok Melbourne, niedaleko Iowa), sięgnęłam do początków twórczość i okazuje się, że wielkie pragnienie dręczy Beatę od dawna. Jakoś w tym wydaniu oldskulowym przechodzi bardziej :) No bo i klip (ponoć kręcony na Ursynowie i w lepszej wersji można dostrzec wieżowce), i muza jakoś tak mocniej w bekę idzie niż te patetyczne uniesienia dziś. 

A może ktoś powie Beacie, gdzie kupić coś do picia? No bo nie spodziewam się, żeby jej nie było stać, skoro jest jedną z najlepiej zarabiających gwiazd szołbi w Polsce (150 tysia za koncert - nienajgorzej).

12.11.09

Dzień świra

Po raz kolejny oglądałam wczoraj "Dzień świra". Tym razem w towarzystwie kuzynki C, co to nie zna aż tak dobrze polskiego, więc trzeba było czasem przerwy robić, żeby wytłumaczyć, co to znaczy "zapiąć kogoś".
Im więcej razy oglądam ten film, tym bardziej go lubię. Językowo to jest mistrz totalny.
Jako że wczoraj rozmawialiśmy trochę o Polakach, trochę o Francuzach, to mnie się najbardziej wczoraj akurat w pamięci zapisał ten fragment: