23.9.10

miasta w guglach

No więc zrobiłam sobie taki mały teścik.
Wpisałam do gugla nazwę miasta i wzięłam pierwszą grafikę, która się wyświetla.
I takie to wyszły efekty:





















20.9.10

nie lubię poniedziałków

Jeny, jak ja nie lubię poniedziałków. Nie lubię ich już w niedzielę. W sumie głupio być takim poniedziałkiem - czyli być dniem, którego nikt nie lubi. Taki dzień na marginesie całego tygodnia. Dzień odrzucony i bezustannie poniżany. Jedyny dobry poniedziałek, to chyba szewski poniedziałek, bo to taki antyponiedziałek. A i z tym antyponiedziałkiem nie łatwo o akceptację społeczną. Nawet taki poniedziałek wielkanocny nie jest fajny, bo po nim przychodzi wtorek i znów trzeba iść do pracy.
A mnie się dziś śniło, że mam raka czegoś tam. Trochę jakby tchawicy, a trochę jakby nie. I przeczytałam dziś w senniku (tak, tak - robię to, czasem sprawdzam znaczenie snu w senniku), że chorować na raka znaczy: groźny przeciwnik chce zniszczyć twoją egzystencję. Nie wiem, co to za przeciwnik. Może i nawet znalazłabym paru chętnych, ale żeby tak zaraz mi egzystencję mieli niszczyć. O niee... Chyba nie jest tak łatwo.
To z okazji poniedziałku taki to obraz, co bym chciała se kupić.



by Katarzyna Szeszycka

16.9.10

wpizdu rzeczy tryliard

Remont trwa. Hiperrobociarze przenieśli się do N A S Z E J części mieszkalnej. Zabrali się za grzyboześcianybranie poprzez tynków odkuwanie i grzejnikiem suszenie. C postanowił ewakuować całą zawartość kuchnio-łazienko-dużego do swojego pokoiku. I teraz mamy tak, że cały mandżur kuchenno-łazienno-dużowy zamieszkał na 18 metrach kwadratowych naszej podłogi. Zamieszkał dzięki C, gdyż ja integrowałam się we wsi Łapino. Pozostały tylko dwie szafki kuchenne, a właściwie ich zawartość. Najpierw C dostał opierdol, że skąd my mamy tyle leków i po co. Usłyszałam, że to moje leki. Eche, akurat, prawda gówno. Że niby to są moje leki, jak ja nie choruję??? w szafce mieszkało 5 rodzajów serwetek, 800 rodzajów tabletek, 50 kubków plastikowych, sztućców, talerzy i misek. I wcale nie przywołało to wspomnień o grylu. O nie! Otwarcie drugiej szafki było jak otwarcie puszki pandory. Zdałam sobie sprawę z tego, że mamy 12 naczyń żaroodpornych, przy czym niektóre z nich są takie same (to powstało na skutek połączenia dwóch gospodarstw domowych), 2 czajniczki do parzenia kawy, choć, jak wiadomo, od ślubu kawę robimy w ekspresie (a z tymi czajniczkami to jest takie kuriozum, że ten większy, to całkiem niedawno Bożena, matka moja, na moją własną prośbę przytargała), 4!!! komplety do fondue, a choć robimy ser, to zrobienie fondue nam się nie przytrafiło, ręczną oldschoolową maszynkę do mielenia mięsa, w której nigdy nic nie zmieliliśmy, patelnię taką jedną, co była mega schowana tak, że w ogóle nie wiedziałam, że ją mamy, nawet taką gównianą drewnianą deseczkę z rowkami, że niby się na niej lepiej pizze kroi (użyta za mej bytności razy zero), 2 sztuki opiekacza do grzanek, w tym jeden, co przecież nie można wyrzucić, bo się zgrabnie nazywa Ceynowa, ale nie żebyśmy z dwóch na raz kiedykolwiek korzystali.
I żeby było jasne - ja się nie chwalę, mnie od przybytku głowa boli!
I tyle mamy tych rzeczy super, a pastę od trzech dni C wyciska ledwo ledwo.

12.9.10

znalezione przez Arka

SUSZA
Susza w mojej głowie jest tak wielka
że muszę uważać
żeby pamięci
nie zaprószyć ogniem

Ewa Lipska

6.9.10

ruderka damage


















Sesja ruderkowa. Kto zagląda - modeli zna.

ruderka i armagedon

Normalnie to ja już nie wiem, czy ja rzeczywiście tego chciałam? Zadaję sobie to pytanie, bo stukam w klawiaturę pełną kurzu totalnie. Wszędzie jest pył - totalny pył. Moja srajowa lampercia odchodzi w przeszłość. Właśnie jej szczątki są wynoszone do przyczepki. Spod lamperii wystaje pustak, więc moja wizja odkrytej cegły odchodzi w niepamięć wraz z lamperią. Mójh ulubiony sklep to Castorama. Pasjonuję się materiałami izolacyjnymi, silikonem oraz wylewką samopozomującą. Swoją drogą, czy ta,a wylewka nadawać by się mogła na to, żeby się zsamopoziomować?
Jakie będzie teraz moje życie bez srai? bez lamperii? I czy ruderka nadal będzie tą samą ruderką? I czy nie zrobiliśmy jej krzywdy? I wreszcie, kwestia najważniejsza, gdzie jest, kurwa, ten skrab???