Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ruderka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ruderka. Pokaż wszystkie posty

3.11.11

Złota Ruderka

Jest tak, że jesienne wieczory na Korzeniowskiego biją złotem.
Po pierwsze, dlatego że Ruderka jest złota.
Po drugie, liście już też bardzo złote.
Po trzecie, lampy na Czarodziejskiej Górze świecą na złoto.
Dobra dzielnia dla ruskich?





16.9.10

wpizdu rzeczy tryliard

Remont trwa. Hiperrobociarze przenieśli się do N A S Z E J części mieszkalnej. Zabrali się za grzyboześcianybranie poprzez tynków odkuwanie i grzejnikiem suszenie. C postanowił ewakuować całą zawartość kuchnio-łazienko-dużego do swojego pokoiku. I teraz mamy tak, że cały mandżur kuchenno-łazienno-dużowy zamieszkał na 18 metrach kwadratowych naszej podłogi. Zamieszkał dzięki C, gdyż ja integrowałam się we wsi Łapino. Pozostały tylko dwie szafki kuchenne, a właściwie ich zawartość. Najpierw C dostał opierdol, że skąd my mamy tyle leków i po co. Usłyszałam, że to moje leki. Eche, akurat, prawda gówno. Że niby to są moje leki, jak ja nie choruję??? w szafce mieszkało 5 rodzajów serwetek, 800 rodzajów tabletek, 50 kubków plastikowych, sztućców, talerzy i misek. I wcale nie przywołało to wspomnień o grylu. O nie! Otwarcie drugiej szafki było jak otwarcie puszki pandory. Zdałam sobie sprawę z tego, że mamy 12 naczyń żaroodpornych, przy czym niektóre z nich są takie same (to powstało na skutek połączenia dwóch gospodarstw domowych), 2 czajniczki do parzenia kawy, choć, jak wiadomo, od ślubu kawę robimy w ekspresie (a z tymi czajniczkami to jest takie kuriozum, że ten większy, to całkiem niedawno Bożena, matka moja, na moją własną prośbę przytargała), 4!!! komplety do fondue, a choć robimy ser, to zrobienie fondue nam się nie przytrafiło, ręczną oldschoolową maszynkę do mielenia mięsa, w której nigdy nic nie zmieliliśmy, patelnię taką jedną, co była mega schowana tak, że w ogóle nie wiedziałam, że ją mamy, nawet taką gównianą drewnianą deseczkę z rowkami, że niby się na niej lepiej pizze kroi (użyta za mej bytności razy zero), 2 sztuki opiekacza do grzanek, w tym jeden, co przecież nie można wyrzucić, bo się zgrabnie nazywa Ceynowa, ale nie żebyśmy z dwóch na raz kiedykolwiek korzystali.
I żeby było jasne - ja się nie chwalę, mnie od przybytku głowa boli!
I tyle mamy tych rzeczy super, a pastę od trzech dni C wyciska ledwo ledwo.