Ostatnio publikuję na blogu korporacyjnym , ale założyliśmy (w korporacji, jasna sprawa), że jednego tematu poruszać nie będziemy - religii. Przede wszystkim dlatego, że Naród nie dorósł (tak, tak, ten, co z natury niedorośnięty - młodzież mam na myśli), czyli że pokoleniowo nie naumiał się jeszcze dystansować do spraw świętych i nietykalnych. Także na Croppie morda w kubeł a na Gippiusie - hulaj dusza - piekła nie ma! W sumie to nawet jeśli jest, to potencjalnie nie powinnam tam, z tą swoją wrażliwością na bliźniego, zwaną czasem socjomanią, trafić.
W niedzielę za sprawą świąt wielkanocnych i katolickiej tradycji budowania grobów pańskich (z większym lub mniejszym polotem proboszcza, ale o tym za chwilę) na Ryju jak i w innych mediach Rumia stała się sławna. Już nie była miastem pod Gdynią, ani miejscowością na trasie na Półwysep. Rumię ukonstytuował grobowy tupolew powstały dzięki kreatywności Ojców Salezjanów, o czym więcej tu.
Mnie jednak totalnie rozłożył na łopatki grób z Kcyni. Miszcz. Sztuka konceptualna w czystej formie. Najpierw może foty, potem słowo na niedzielę od Gippiusa w temacie malachów.
No więc, co my tu mamy. Performance artystyczny, fragment kampanii społecznej - zwolnij, piłeś nie jedź. A wszystko to okraszone dżipiesowym hasłem, choć tym razem do celu nie prowadził Cię Chołek a Chrystus (no tak przynajmniej odczytuję z key visuala i ze słów proboszcza parafii).
Jak dla mnie - ostra jazda bez trzymanki. A już Chrystus podłączony do kroplówki...
Brak mnie jednak słów, nawet na niedzielę.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą facebook. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą facebook. Pokaż wszystkie posty
26.4.11
7.3.11
wykluczona ze społeczności - fak fejsbuk!
Właśnie widzę, że mój poprzedni wpis też dotyczył Facebooka. Wtedy, niespełna kilka dni temu, jeszcze tam byłam, w tym nowym, wspaniałym świecie. Miałam wielu prawdziwych przyjaciół, których zabawiałam radosnymi postami. Mogłam komentować to, co dzieje się wokół mnie. Życie było naprawdę piękne.
A dziś... No dziś już mnie tam nie ma. R.I.P. Wyjebali mnie z fejsa. Koniec. Moje życie wirtualne straciło prawdziwe barwy. Dziękuję przyjaciołom z reala, którzy informują mnie, co ciekawego dzieje się na portalu.
A dziś... No dziś już mnie tam nie ma. R.I.P. Wyjebali mnie z fejsa. Koniec. Moje życie wirtualne straciło prawdziwe barwy. Dziękuję przyjaciołom z reala, którzy informują mnie, co ciekawego dzieje się na portalu.
27.2.11
31.8.10
gdyby Facebook umarł
Wracam po spotkaniu. Siadam do komputerka. Odpalam maszynerię. Sprawdzam pocztę. Włączam firefoxa, a tu Facebook umarł!!! Naprawdę!!! Jeszcze alarmuje mnie S., że u niej umarł. Okazuje się, że u C żyje. U kolegów w pracy też umarł. Żyje jeszcze na iphonie u A. Chwała Jobsowi, że Zuckeberga dziecko ratuje. Albo Zuckebergowie, że Jobsa wspiera.
Nie wiem już nic.
Mam nadzieję, że jak wrócę do domu, to już wszystko będzie gites!
Nie wiem już nic.
Mam nadzieję, że jak wrócę do domu, to już wszystko będzie gites!
Subskrybuj:
Posty (Atom)




