Pokazywanie postów oznaczonych etykietą facebook. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą facebook. Pokaż wszystkie posty

26.4.11

Bo tu to se mogę o wszystkim...choćby i o grobie w Kcyni

Ostatnio publikuję na  blogu korporacyjnym , ale założyliśmy (w korporacji, jasna sprawa), że jednego tematu poruszać nie będziemy - religii. Przede wszystkim dlatego, że Naród nie dorósł (tak, tak, ten, co z natury niedorośnięty - młodzież mam na myśli), czyli że pokoleniowo nie naumiał się jeszcze dystansować do spraw świętych i nietykalnych. Także na Croppie morda w kubeł a na Gippiusie - hulaj dusza - piekła nie ma! W sumie to nawet jeśli jest, to potencjalnie nie powinnam tam, z tą swoją wrażliwością na bliźniego, zwaną czasem socjomanią, trafić.

W niedzielę za sprawą świąt wielkanocnych i katolickiej tradycji budowania grobów pańskich (z większym lub mniejszym polotem proboszcza, ale o tym za chwilę) na Ryju jak i w innych mediach Rumia stała się sławna. Już nie była miastem pod Gdynią, ani miejscowością na trasie na Półwysep. Rumię ukonstytuował grobowy tupolew powstały dzięki kreatywności Ojców Salezjanów, o czym więcej tu.
Mnie jednak totalnie rozłożył na łopatki grób z Kcyni. Miszcz. Sztuka konceptualna w czystej formie. Najpierw może foty, potem słowo na niedzielę od Gippiusa w temacie malachów.



No więc, co my tu mamy. Performance artystyczny, fragment kampanii społecznej - zwolnij, piłeś nie jedź. A wszystko to okraszone dżipiesowym hasłem, choć tym razem do celu nie prowadził Cię Chołek a Chrystus (no tak przynajmniej odczytuję z key visuala i ze słów proboszcza parafii).
Jak dla mnie - ostra jazda bez trzymanki. A już Chrystus podłączony do kroplówki...
Brak mnie jednak słów, nawet na niedzielę.

7.3.11

wykluczona ze społeczności - fak fejsbuk!

Właśnie widzę, że mój poprzedni wpis też dotyczył Facebooka. Wtedy, niespełna kilka dni temu, jeszcze tam byłam, w tym nowym, wspaniałym świecie. Miałam wielu prawdziwych przyjaciół, których zabawiałam radosnymi postami. Mogłam komentować to, co dzieje się wokół mnie. Życie było naprawdę piękne.
A dziś... No dziś już mnie tam nie ma. R.I.P. Wyjebali mnie z fejsa. Koniec. Moje życie wirtualne straciło prawdziwe barwy. Dziękuję przyjaciołom z reala, którzy informują mnie, co ciekawego dzieje się na portalu.

31.8.10

gdyby Facebook umarł

Wracam po spotkaniu. Siadam do komputerka. Odpalam maszynerię. Sprawdzam pocztę. Włączam firefoxa, a tu Facebook umarł!!! Naprawdę!!! Jeszcze alarmuje mnie S., że u niej umarł. Okazuje się, że u C żyje. U kolegów w pracy też umarł. Żyje jeszcze na iphonie u A. Chwała Jobsowi, że Zuckeberga dziecko ratuje. Albo Zuckebergowie, że Jobsa wspiera.
Nie wiem już nic.
Mam nadzieję, że jak wrócę do domu, to już wszystko będzie gites!