Pokazywanie postów oznaczonych etykietą girlpower. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą girlpower. Pokaż wszystkie posty

11.11.14

Piszę, bo muszę, bo świat mnie porusza, wzrusza i obrusza.

Zajrzałam na blog. Przypadkiem. Od ponad roku jest tu cicho. Dużo innych rzeczy mnie pochłonęło, a przecież tak bardzo lubię pisać. Nawet sama lubię się czytać - taka forma onanizmu oralnego.
Świat dostarcza tylu bodźców, że nie sposób milczeć. Zresztą milczenie jakoś nie jest moją domeną, choć wiadomo, jak mawia mama B., pokorne ciele dwie matki ssie, trzydzieści ponad lat mnie tym karmi, a ja nadal jakaś głucha jestem i odporna.

Przede mną piękny czas. Noszę w sobie nowe życie. Już niedługo na świat przyjdzie fajna dziewczyna - niech będzie niepokorna, niech ma swoje zdanie. Lubię, kiedy mnie kopie. I chociaż wiem, że ten świat jest podły, że ludzie to słaby gatunek, to cieszę się, że Tola już niedługo będzie na zewnętrznej. No i wzruszam się przeogromnie.



12.9.13

Pussy Union


IX Babski Rejs za nami. 9 lat tradycji. Kilkanaście różnokolorowych osobowości, które łączy jedna rzecz - są bliskie mojemu sercu. Wyraziste charaktery, niezależność opinii, otwartość na inność, wszystko to sprawia, że nagle tematy z "Wysokich Obcasów" przenoszą się na trzy dni na wielkie kaszubskie wody.

Zakres problemów jest bardzo szeroki:
#winamatki
#winafaceta
#problemzdorastajacacorka
#pracamniewykancza
#ostatniowkiniebylamna
#czynaprawderozdzkajestfajna?
#mniebardziejpodobasiekarolinagruszka

W tym roku, zdaje się, że przez Agnieszkę, która czytała nam na głos artykuły z aktualnego numeru WO, rejs został zdominowany przez temat siły kobiet i tego, do czego to doprowadzi w przyszłości.

Warszawa - miasto samotnych, spełnionych zawodowo i finansowo kobiet, które, choć obiektywnie zajebiste, nijak nie mogą znaleźć sobie facetów, a chcą. Czasem widać, że chcą bardzo. Właściwie czemu? Bo wszyscy fajni już zajęci - pada najprostsza odpowiedź. Rzeczywiście demograficznie jest nas więcej, no ale halo halo nie aż tak. Gdzie więc leży problem? W słabości mężczyzn może? Kobiety wolą być same, niż wiązać się z "piździakami", że sobie tak zacytuję jedną koleżankę, co to też gościła na Babskim Rejsie ongiś.
No ale skąd wysyp "piździaków na mieście"?
Tu odpowiedzi słyszałam wiele.
Po pierwsze, #winamatki. Wiadomo, to można zawsze elegancko wyciągnąć i jeszcze Freudem poprzeć. Czyli same sobie zgotowałyśmy albo gotujemy ten los.
Po drugie, brak inicjacji, czyli brak obrzędu, który by pokazywał: chłopaku! teraz jesteś już duży i my, mężczyźni, przyjmujemy Cię do swojego grona, welcome! I na to znajdzie się podkładka, chociażby Eliade, dawno przeze mnie nieczytany, może i na wieki porzucony, ale jak najbardziej ze swoim symbolizmem dawnych wierzeń na miejscu.
Po trzecie, chłopaki nie idą już na wojnę, ba, nawet do wojska już nie chodzą. Ciekawe, że ten argument najczęściej słyszę od kolegów.. Na polowania też już nikt nie chodzi, chyba że trzeba szmatkę upolować w centrum handlowym to a i owszem.
Przyczyny można by zapewne mnożyć. Taki mamy teraz status quo i vsjo.
Pytanie, czy grozi nam śmierć gatunku? Bo kobiety coraz rzadziej albo coraz później chcą mieć dzieci, coraz częściej wiążą się z innymi kobietami, bo szukają silnych partnerów, którzy sprostają im ambicjom i planom. I, żeby było jasne, nie jest to już mocno skorelowane z preferencjami seksualnymi. Tu też nastąpiła (r)ewolucja, ale o tym w innym poście.



Siła Sióstr! Takie ładne dziewczynki w tym roku pływały na Sasance.