Pokazywanie postów oznaczonych etykietą półwysep. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą półwysep. Pokaż wszystkie posty

7.5.12

Bez koko koko czyli kilka dni w oflajnie

Wróciliśmy z C i Cze z wakacji znad chłodnego polskiego morza i upalnej wsi Lubocień. Żyliśmy w pełnej nieświadomości, że wybrano JUŻ piosenkę reprezentacji na EURO i nie mogliśmy, w przeciwieństwie do widzów TVP i Radia Zet, zdecydować, który spośród wielu fajnych hitów najbardziej nam, niekibicom-polakom, w duszy gra (za to obejrzeliśmy - ja oczywiście wzorowo przespałam - cztery części Gwiezdnych Wojen i chyba już nawet zaczynam rozumieć całą tę intrygę).
Majówka = familiada i do tego międzynarodowa, bo z Niemcami. Rillajf. W całej okazałości, ale i w pięknych okolicznościach wsi rybackiej i tucholskiej, wsi spokojnej, wsi wesołej.
Sielana od piątej rana.

I koko też, i mu, i kukuryku.







4.5.11

bo jazzu nikt nie kuma man

O ja jego! Czy była to najzimniejsza majówka ewer ewer? No chyba tak...
Wywiało nas z Półwyspu, bo pizgało zimno i niemiłosiernie. Wrr... Ale widziałam, że lans na polach był :) Krótkie spodnie muszą być, a stopni Celsjusza 6!!!

* * *
Lubię wracać do Ucha. Chyba zawsze będzie mi się kojarzyć z weselem.
A jazzu nikt nie kuma man. Z konkursu młodych zespołów jazzowych. Nawet Sonia wytrzymała. Albo ja się starzeję, albo jazz jest jednak bardziej jadalny. Albo jedno i drugie.