Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lubocień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lubocień. Pokaż wszystkie posty

7.5.12

Bez koko koko czyli kilka dni w oflajnie

Wróciliśmy z C i Cze z wakacji znad chłodnego polskiego morza i upalnej wsi Lubocień. Żyliśmy w pełnej nieświadomości, że wybrano JUŻ piosenkę reprezentacji na EURO i nie mogliśmy, w przeciwieństwie do widzów TVP i Radia Zet, zdecydować, który spośród wielu fajnych hitów najbardziej nam, niekibicom-polakom, w duszy gra (za to obejrzeliśmy - ja oczywiście wzorowo przespałam - cztery części Gwiezdnych Wojen i chyba już nawet zaczynam rozumieć całą tę intrygę).
Majówka = familiada i do tego międzynarodowa, bo z Niemcami. Rillajf. W całej okazałości, ale i w pięknych okolicznościach wsi rybackiej i tucholskiej, wsi spokojnej, wsi wesołej.
Sielana od piątej rana.

I koko też, i mu, i kukuryku.







20.10.11

Gdynia - Kościerzyna - Lipowa Tucholska

Uwielbiam trasę do Kościerzyny. Pamiętam, jak za dzieciaka jarałam się tym, że będziemy jechać "piętrusem"  do Lubocienia, choć zdarzało się to niezmiernie rzadko, bo zazwyczaj jechaliśmy jednak autem. Ale bywało. I choć "piętrus" już nie ten sam, to krajobraz wciąż wzruszający.


Stacja kolejowa w Krzesznej przemianowana na Rumię.



A tak wygląda plac manewrowy w Gołubiu. Gołubie jakoś tak bardzo blisko mego serca - 5km do Zgorzałego. 





Właściwie już nie mogę się doczekać, aż pokonam tę trasę z Czesiem - jak już będzie kumał, o co chodzi, a pociąg pewnie będzie dla niego wielką egzotyką.