Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czesław. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czesław. Pokaż wszystkie posty

5.10.11

pierwsza faza porodu

No nie da się uniknąć tego tematu w pamiętniczku.
W sumie to się cieszę, że chodzę do tej szkoły rodzenia. Jakoś się oswajam z myślą o porodzie i życiu z Czesławem. Choć na serio totalnie sobie ani jednego, ani drugiego nie wyobrażam. Jak wczoraj słuchałam o tym porodzie, to miałam totalnie ambiwalentne uczucia. Myślałam - dam radę, wszyscy przecież dają radę, a już chwilę potem dopadała mnie myśl, że ja pierdolę, na pewno będę drzeć paszczę i przecież moja tolerancja na ból jest bardzo niska.
No więc boję się.

29.8.11

ironia losu - dieta!

To naprawdę ironia losu. Przecież ja nigdy, ale to nigdy nie byłam na diecie. Co więcej, gardziłam tematem głośno i konsekwentnie (chociaż w jakiejś kwestii konsekwentnie). I co mi przyszło? Dla dobra Czesława poddałam się żywieniowej racjonalizacji i rutynizacji.
I ironia losu numer dwa. Tak jak nigdy nie byłam na diecie, tak i specjalnie mocno nie angażowało mnie jedzenie słodyczy. Aż do czasu ciąży.
No więc czemu tak to się dzieje, ja się pytam? Toż miał to być popas dla mojego apetytu. Tymczasem - warzywka, chudziutko i gorzko bardziej niż słodko i nawet nie słono!!!
Tęsknię do Was, kochane węglowodany.

3.6.11

a co tu tak cicho???

Nikt nic nie pisze. Gippius zamilkł. A bo jakoś mało co z moich myśli, doznań i wrażeń zdaje mi się ostatnio mieć jakąkolwiek wartość. Bardziej tak po prostu sobie trwam. I choć z metafizyką nigdy jakoś nam po drodze nie było (no może poza tymi kilkoma uniesieniami jeszcze na studiach), to teraz, mam wrażenie, nie spotykamy się w ogóle. Wszystko się ostatnio kręci wokół fizjologii. Bardziej tak koncentruje się na jedzeniu. No i oczywiście tyje na potęgę.
Czasem, kiedy nieopatrznie zamyślę się na chwilę, zastanawiam się, jak to będzie z Czesławem. Wiem, że zupełnie inaczej. Już jest inaczej. Tryb życia odmienił mi się diametralnie. Zasypiam wcześnie, nie mam ochoty na spotkania, a mój ulubiony spot to kanapa. Oczywiście 3mam mocno moje nieopuchnięte jeszcze kciuki za to, żeby nie był to stan permanentny, choć teraz nie przeszkadza mi w ogóle.
Acha, no i na pewno, ale to na pewno, nigdy publicznie nie stwierdzę, że zabawa bez alkoholu jest spoko, bo nie jest. Mogę sobie na to kłamstwo pozwolić tylko w przypadku hipokryzji wychowawczej wobec Czesława, kiedy przyjdzie do domu pijany w wieku lat 13.
Taki to wpis o niczym - proszę.