Energia mnie rozwala, no chyba że akurat chce mi się spać. Znów jestem w tym mieście nad Szprewą, w którym czuję się już powoli jakby u siebie.
I cieszę się bardzo, że będę mogła Czesiowi pokazać, jak dorośnie już trochę i przestanie robić w pieluchy, to zdjęcie, mówiąc:
"O, tak Twoja mama w piątym miesiącu po berlińskich dachach skakała".
W ogóle to trochę się boję. Najbardziej boję się tego, jak z niego zrobić człowieka. I kiedy tak już jestem zestrachana najbardziej, to myślę sobie, że jednak z fajnych rodziców nie powinien wyjść łajdak żaden, bandyta, luj. No jeśli już któryś, to luj najbardziej.
***
Żałuję, że nie mogę jeździć na rowerze. To chyba najszybszy środek lokomocji w mieście nad Szprewą. No cóż, do następnego razu - do lipca 2012. Wtedy dosiądę cruisera i będę śmigać przez mosty i ulice z otagowanymi kamienicami wśród lekkiego zapachu trawy unoszącego się bez strachu przed przymusowym leczeniem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Berlin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Berlin. Pokaż wszystkie posty
23.6.11
26.2.11
Subskrybuj:
Posty (Atom)















