Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spacer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spacer. Pokaż wszystkie posty

9.3.12

Bulwar nadmorski

Jednym z rutynowych zadań młodej matki jest spacer. Dodam, że zadanie to należy do przyjemnych i pozwala zabić trochę czasu i przenieść się z kanapy w inne okoliczności przyrody.
Moja klasyczna trasa wiedzie poprzez Bulwar Nadmorski i ulicę Świętojańską w drodze powrotnej.
Niedawno przywitaliśmy w naszej wiosce rybackiej wiosnę. Tłum emerytów, dzieci i kobiet w ciąży w całej rozciągłości objawił się nad morzem, a temperatura powietrze przekroczyła nawet z 10 stopni.
Jak to powiedziała Z. chyba po to mamy tę ch..ą (nie, nie, spokojnie, Z. na pewno nie użyła tego słowa) zimę, by potem móc się cieszyć nawet delikatną wiosną.

 *   *   *
Jest 9.14 a mnie skończyła się kawa. Żal.

Wrócił Pan, co to zawsze śpiewa tak nosowo i z tym rodzajem rozrzewnienia, że przywodzi na myśl najlepsze kawałki dicscopolowe ze starych dobrych czasów Disco Relaxu, kiedy to byłam jeszcze piękna i młoda

wspomniane emerytki

dzieci z rodzicami na wychowawczym

koledzy emerytek - emeryci

młodzież w żółtych martensach, która też zagnała mnie w sentymenta licealne...

27.12.11

u Adamskiego

Pewnie nigdy tego nie zapomnę. Po nakarmieniu Cze zabrałam portfel, torbę, przebrałam się w ubrania sprzed ciąży i najbardziej na świecie dumna z tego, że mam kozaki, a nie buty na przylepiec, powędrowałam w stronę Krasickiego. To było w piątek, dzień przed Wigilią. A wszystko pod pretekstem zakupu włoszczyzny na zupę grzybową - jedyną potrawę, którą na te święta przygotowałam, choć i pewnie od tego mogłabym się wykręcić. Z tego wielkiego podniecenia niemalże zapomniałam, po co do tego sklepu poszłam. Twarze ekspedientek z Adamskiego zdawały się mówić: "ooo, nie ma pani już tego brzucha", bo wzrok rzeczywiście miały skierowany tak, jakby chciały przeciąć mnie na pół.
Ten spacer to był czad, bo po prostu był!