Jest tak, że jesienne wieczory na Korzeniowskiego biją złotem.
Po pierwsze, dlatego że Ruderka jest złota.
Po drugie, liście już też bardzo złote.
Po trzecie, lampy na Czarodziejskiej Górze świecą na złoto.
Dobra dzielnia dla ruskich?
3.11.11
2.11.11
Czy "Drive" zachwyca?
Wiele usłyszałam zachwytów na temat tej pozycji, więc śmiało ruszyłam na projekcje w gdyńskim Klubie Filmowym. I bez dwóch zdań warto było obejrzeć film w kinie - świetne zdjęcia i przezajebisty soundtrack na pewno nie miały by takiego samego odbioru w domu.
W kategorii kino rozrywkowe daje filmowi 4 w skali od 1 do 5. Reżyser, Nicolas Winding Refn, na pewno naoglądał się dużo Tarantino, co nie znaczy, że próbuje kopiować jego chwyty. W filmie jest sporo efekciarsko rozlanej krwi i popękanych czaszek, natomiast nie jest to wszystko tak komiksowe jak u Tarantino.
To na pewno dobrze wyreżyserowana sensacja ze świetną rolą Ryana Goslinga.
Czekam na to, jak rozwijać się będzie kariera Nicolasa. Ale przyznam szczerze, że, choć "Drive" skutecznie trzyma w napięciu, to nie porusza.
30.10.11
Normalni ludzie w pracy siedzą o tej porze...
Czwartek. Godzina 7.30. Gdynia. Wstaję, choć to pora od jakiegoś czasu nienormalna na wstawanie. Mam iść na kontrolę w państwowej służbie zdrowia. Lepiej być wcześnie, bo na ciążę nikogo tam nie naciągnę.
I co słyszę??? Ja pierdolę, kurwa mać, normalnie scena jak z filmu.
Klasycy mi się zaraz przypomnieli.
I co słyszę??? Ja pierdolę, kurwa mać, normalnie scena jak z filmu.
Klasycy mi się zaraz przypomnieli.
25.10.11
Neo Retros live! in Pick&roll
Można? Można! No więc w 9tym miesiącu będąc, poszłam, niby żerobić klakę. Mówię niby, bo nie do końca wiem, czy takie szczere oklaski to jeszcze klaka. Panowie - w wersji live - lubię to! Może i nie jesteście pierwszej młodości, może i nie grzeszycie urodą, ale energia na scenie jest zajebista.
Czekam teraz na dwie rzeczy - nową płytę, po pierwsze, po drugie - koncert w jakimś takim bardziej młodzieżowym miejscu. Oczywiście mam na myśli taką młodzież niepierwszej młodości. Ucho?
I jeszcze kawałek:
Czekam teraz na dwie rzeczy - nową płytę, po pierwsze, po drugie - koncert w jakimś takim bardziej młodzieżowym miejscu. Oczywiście mam na myśli taką młodzież niepierwszej młodości. Ucho?
I jeszcze kawałek:
20.10.11
Gdynia - Kościerzyna - Lipowa Tucholska
Uwielbiam trasę do Kościerzyny. Pamiętam, jak za dzieciaka jarałam się tym, że będziemy jechać "piętrusem" do Lubocienia, choć zdarzało się to niezmiernie rzadko, bo zazwyczaj jechaliśmy jednak autem. Ale bywało. I choć "piętrus" już nie ten sam, to krajobraz wciąż wzruszający.
Stacja kolejowa w Krzesznej przemianowana na Rumię.
A tak wygląda plac manewrowy w Gołubiu. Gołubie jakoś tak bardzo blisko mego serca - 5km do Zgorzałego.
Właściwie już nie mogę się doczekać, aż pokonam tę trasę z Czesiem - jak już będzie kumał, o co chodzi, a pociąg pewnie będzie dla niego wielką egzotyką.
Stacja kolejowa w Krzesznej przemianowana na Rumię.
A tak wygląda plac manewrowy w Gołubiu. Gołubie jakoś tak bardzo blisko mego serca - 5km do Zgorzałego.
Właściwie już nie mogę się doczekać, aż pokonam tę trasę z Czesiem - jak już będzie kumał, o co chodzi, a pociąg pewnie będzie dla niego wielką egzotyką.
10.10.11
tymczasem na basenie
- A Pani to pływa jak łódź podwodna, normalnie.
- Hmm... No trochę już jestem gruba. Wie pani, ósmy miesiąc.
- Ale że co?
- Ale że ósmy miesiąc ciąży.
- No nieprawdopodobne. Ja to jestem chyba starej daty. To tak można?
- Można.
- Hmm... No trochę już jestem gruba. Wie pani, ósmy miesiąc.
- Ale że co?
- Ale że ósmy miesiąc ciąży.
- No nieprawdopodobne. Ja to jestem chyba starej daty. To tak można?
- Można.
5.10.11
pierwsza faza porodu
No nie da się uniknąć tego tematu w pamiętniczku.
W sumie to się cieszę, że chodzę do tej szkoły rodzenia. Jakoś się oswajam z myślą o porodzie i życiu z Czesławem. Choć na serio totalnie sobie ani jednego, ani drugiego nie wyobrażam. Jak wczoraj słuchałam o tym porodzie, to miałam totalnie ambiwalentne uczucia. Myślałam - dam radę, wszyscy przecież dają radę, a już chwilę potem dopadała mnie myśl, że ja pierdolę, na pewno będę drzeć paszczę i przecież moja tolerancja na ból jest bardzo niska.
No więc boję się.
W sumie to się cieszę, że chodzę do tej szkoły rodzenia. Jakoś się oswajam z myślą o porodzie i życiu z Czesławem. Choć na serio totalnie sobie ani jednego, ani drugiego nie wyobrażam. Jak wczoraj słuchałam o tym porodzie, to miałam totalnie ambiwalentne uczucia. Myślałam - dam radę, wszyscy przecież dają radę, a już chwilę potem dopadała mnie myśl, że ja pierdolę, na pewno będę drzeć paszczę i przecież moja tolerancja na ból jest bardzo niska.
No więc boję się.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








