11.2.10

jestem robotem zapierdalam w sobotę

Takie sobie snuję ostatnio rozważania na temat korporacji.
Ile trzeba mocy i determinacji, żeby móc się od korporacyjnych racji odciąć, wyjść w piątek o 17.00 trzasnąć drzwiami i tyle.
Niedawno śmiałam się z filmiku pracowników Auchan.



A dziś zastanawiam się, czy nie śpiewam w tym chórku razem z nimi. I oczywiste, że śpiewam. Ale za każdym razem, jak śpiewam, to ciekawi mnie, na ile oddalam się od zasad, ideałów, prawdy. I wiem, że to wszystko relatywne wartości :), mimo to martwię się.
Bo nie chcę być robotem i zapierdalać w sobotę:



W Ł Ą C Z    M Y Ś L E N I E !!!

3 komentarze:

gapminded pisze...

wiesz co, powiem Ci jedno, kochana - tako refleksje, że przecież nie trzeba być w korporacji, żeby zapierdalać w sobotę, i ja na przykład widzę to teraz tym innym okiem. może różnica jest taka jednak, że jak się zapierdala na własnych zasadach i na własną rzecz, to ma się inne poczucie. i sobie można tylko pochwalne peany śpiewać. (dokonuję teraz takich różnych porównań i, póki co, są dalekie od bycia prostymi ;)

Cała JA: pisze...

ja się zgadzam z gapminded,
twoje zasady, twoje wybory, najlepiej jak twój biznes i nie koniecznie musisz zapierdalać w soboty, czasem po prostu chcesz... :))

filhalandilas pisze...

No kurcze nie ma takiej mocy co by mnie zmusiła do siedzenia w korporacji w piątek aż do 17stej ;)