16.1.09

półpasiec = świnia

Niestety to jest tak, że ułomność fizyczna zabija sprawność intelektualną. No może nie zabija, ale na pewno pacyfikuje, choć to też nie jest najlepsze słowo. Ale chcę powiedzieć, że półpasiec (okropna nazwa, wywołuje u ludzi straszne skojarzenia, co mnie wcale nie dziwi) odebrał mi zdolność kreacji słownej. W sumie nie wiadomo dlaczego, bo przecież zalęgł się świniak na lewym boku. Tam, gdzie największe mam nagromadzenie tłuszczu.
I ból, i zwała z powodów takich, że trzeba z tym shitem żyć i że do ludzi to raczej ostrożnie, a do małych Sonieczek świeżo narodzonych to w ogóle nie ma opcji, żeby się zbliżyć na żadną odległość. A chce się już te Sonieczki zobaczyć, choć ich matki mówią, że jeszcze się Sonieczki nie raz będzie widzieć i będzie się ich mogło mieć jeszcze naprawdę dość.
Ale wszystko to nie zmienia faktu, że półpasiec to świnia!

3 komentarze:

gapminded pisze...

nie nie, świnia to zupełnie inny wirus! dr house to pisał.

Gippius pisze...

chyba pokazywali w telewizorze doktora house w kontekście świni

Pawel pisze...

dużo zdrówka