19.10.07

Klubokawiarnia

Wczoraj skusiłam się zajść na chwilę do Klubokawiarni, którą darzę ogromnym sentymentem. I - o dziwo! - poczułam się tam młodo. Usiadłam przy barze, żeby zamienić klika słów z Kaspim. Po prawej siedział Wiesiek - na oko lat 60. Oczy podkrążone, twarz pomarszczona, piętno spijanych co wieczór piwek wyryte na twarzy. Typ raczej milczący. Po lewej pani Jola - wpadła na chwilę, zmęczona, bo "Stary" wraca jutro i kaczki piekła, i się nasprzątała, i nagotowała. Wino czerwone zamówiła, bo się na damę kreowała. Perfumy - Opium, w ilości przesadzonej. Przypuszczalnie w wieku mojej mamy. Klasa marynarzowa - pomyślałam - gdyby nie to wino i ta knajpa. Ja, jako łaskawa pani i człowiek otwarty, spytałam, czy mąż marynarz. Fraternizować się, głupia, chciałam. "Co Cię to obchodzi, dziecko?"-Jola na to.
No rację ma, co mnie to wszystko obchodzi. Ale ona dalej, że Kaspiego to zna 10 lat, a ja co najwyżej 2. No nieprawda to była.
Się wyłączyłam. I zdiagnozowałam problem pani Joli i nazwałabym go kryzysem wieku średniego. Zastanawiam się, czy mnie też będą frustrować młode laski? Czy przed powrotem "Starego" będę przesiadywać w knajpie? I jak uniknąć tego zgorzknienia pani Joli? Może portret Doriana Graya? Choć nienajlepiej człowiek skończył.
Więc szukam recepty na udane życie.

2 komentarze:

Hanka pisze...

Witaj Blondynko :-)

Zapowiada się ciekawy blog, do którego z chęcią będę wracała - na pewno nie ja jedna. Podoba mi się Twój sposób oglądania i opowiadania świata. Zresztą od zawsze rozumiałyśmy się pod tym względem...
Liczę, że z Twojego pisania wypączkuje nowa, przyjazna sztuka literatury w realu :-)

Ściskam gorąco!

Anonimowy pisze...

Czy na tym blogu, to Słomiaczkiem mam Cie nazywać, czy mogę nadal Maruszką?

Gratuluję! Już 4 wpisy! Co 4 wpisy, to nie 3, czyli konsekwencja jest! Bedę tu do Ciebie z przyjemnością zaglądać i kibicować talentowi, który uznania potrzebuje!
HATAMOTO, ZDADNIJ KTO TO