9.11.07

piątek o 15.00

Ja nie wiem, jak to jest. Może niektórzy mają inaczej. Ale ja o 15.00 w piątek, to już tylko myślę o wolności, jaka czeka mnie poza fabryką. Ta ostatnia godzina, dwie - to momenty krytyczne. A potem wszystko pęka i wstępuje we mnie nowa siła i taka radość, że teraz czekają mnie dwa dni spokoju. Wiem, te 5 dni tyry służy temu, żeby cieszyć się 2 dniami wolności. No to się cieszę - uhahaha. I się trzęsę z tej radości.

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

jo, a jutro sie obudzisz z kapciem w pysku moja droga kolezanko
ruda

stefa pisze...

Jo, a ja to bym chciała sie jutro z kapciem w pysku obudzić. Ale cierpie dziś na przeziębienie, chyba smiertelne... :P

d.a.c. pisze...

jo,a kto się kiedykolwiek budzi nazajutrz rano bez kapcia?

Anonimowy pisze...

kapeć był - klasyk