5.3.08

Zwijam mandżur

Zwijam mandżur intensywnie. A miała niby być wyluzka. Aż mnie głowa boli na myśl o porządku na biurku, obok biurka i pod biurkiem. Ile gadżetów może człowiek uzbierać przez dwa lata. Czapeczki, długopisiki, smyczki, koszuleczki, papierki, papiereczki - masa cała rzeczy już nieużytecznych. Bo kto by chciał nosić taką czapeczkę, co jej Chińczyk mały na powierzchni połowie wyhaftował nićmi logo biało-czerwone? To się nawet na prezent nie nada. Zostawię dla potomnych marketerów - niech się bujają z moim bardakiem.
I tak mijają dni w wielkim pędzie. Niedługo się na chwilę zatrzymają. A ja przeniosę się na białe łąki.

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

białen Myszen

Anonimowy pisze...

To przeniesienie się na białe łąki jakoś narkotycznie brzmi...

Bekenbauer pisze...

Eine Chynczyk czapken machen
Az mu pot leci aus pachen

Gippius pisze...

Wysoki sądzie...